ROZDZIAŁ 1 – CHRZEST


„Chrzest” to polski film, który od lat przyciąga uwagę widzów, bo pokazuje człowieka żyjącego na granicy iluzji i prawdy. Widzimy tam ponad trzydziestoletniego mężczyznę, który stworzył rodzinę, firmę oraz stabilny obraz siebie. Jednak za tą fasadą ukryta jest przeszłość, której nie da się wymazać. 

Przed przeszłością nie da się ukryć. Takie jest przesłanie tego polskiego klasyka. 

Dokładnie taki sam mechanizm obserwujemy u bohatera naszej opowieści. Na pierwszy rzut oka to człowiek sukcesu, właściciel rosnącej firmy, ktoś, kto potrafił zorganizować wokół siebie pokaźną strukturę sprzedażową. Kupuje bolidy, ściga się na zawodach sportowych. Ma nawet jednego dobrego przyjaciela.

Ale po bliższym przyjrzeniu historia, którą zbudował, zaczyna tracić spójność. To domek z kart i nuty z utworu mojego dzieciństwa … zamki na piasku. Bohater naszej opowieści to budowniczy. Budowniczy zamków na piasku. Na horyzoncie jest jednak fala, właściwie tsunami. Tsunami się zbliża a jest tylko jedna szalupa ratunkowa. Kogo ze sobą na pokład zabierze nasz bohater? Bo chyba nie zostawi na brzegu samych i niezaopiekowanych, gdy tsunami zacznie być coraz bardziej widoczne? 

Świadkowie mówią, że jego sukces miał krótki termin ważności. Niektóre decyzje wracają dzisiaj w dokumentach, e-mailach i zeznaniach, które zaczynają się pojawiać z coraz większą częstotliwością. Ludzie, którzy przez lata milczeli, zaczynają mówić. Ten człowiek przez lata swojej obecności w biznesie potrafił zrazić i uprzedzić do siebie setki ludzi, może tysiące. Kontrahentów, klientów oraz pracowników. I właśnie to im damy głos. Będziemy opisywać przerażające historie, czasem pisane ludzkimi tragediami a czasem graniczące z czymś co powinno być opisywane w czasopismach kryminalnych. 

Przeszłość stoi pod drzwiami i puka coraz głośniej — stuk, puk, stuk, puk. Zupełnie jak w filmie „Chrzest”. Bo od przeszłości się nie ucieknie, pamięć ludzi jest trwałą a my wiemy co działo się w 2011 i 2012 roku. Jest wielu świadków oraz wielu ludzi, którzy do dziś żyją z poczuciem krzywdy. Prawdzie trzeba będzie spojrzeć w oczy. 

To, co kiedyś uważano za twój spryt i pomysłowość, dziś interpretowane jest jako chaotyczne manewry mające ukryć wcześniejsze wybryki. Spółki zakładane jedna po drugiej, szybkie zmiany właścicieli, przesuwanie środków pomiędzy firmami — to wszystko budzi pytania. Imperium, na które patrzymy, jest jak scenografia teatralna: wygląda imponująco tylko z przodu. Gdy obejść je z tyłu, widać krzywe podpory i niedokończone konstrukcje.

Najbardziej niepokojące w tej historii jest jednak to, że wiele osób wiedziało, iż coś jest nie tak. Ale dopiero teraz zaczynają mówić o naciskach, mobbingu, manipulacjach i działaniach, które w normalnej firmie nie miałyby prawa zaistnieć. 

Ten rozdział jest wprowadzeniem — sygnałem, że przeszłość już nie pozwala bohaterowi iść dalej bez rozliczeń. A gdy drzwi się w końcu otworzą, zobaczymy nie tylko jego, lecz całą sieć osób, które pomagały w budowie tego pokracznego imperium. 

Filipie, Marcinie – ta historia będzie o Was. Zapnijcie pasy bo ruszamy w drogę. Droga będzie kręta ale dla dwójki krętaczy to chyba dobrze, prawda?


9 odpowiedzi do “ROZDZIAŁ 1 – CHRZEST”

  1. Im dalej czytam, tym bardziej mam wrażenie, że te „wielkie sukcesy” były budowane na bardzo kruchych fundamentach. Jeśli choć część tego jest prawdą, to ktoś tu przez lata cynicznie wykorzystywał ludzi, którzy zwyczajnie chcieli zainwestować w OZE.

  2. Ten tekst tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że w tej branży za dużo było marketingu i obietnic, a za mało uczciwości. Nikt przy zdrowych zmysłach nie wierzy dziś, że takie imperia powstają „czysto” i bez

  3. Jak to się potwierdzi, to ci ludzie powinni dawno siedzieć. Zwykłe sk***ysyństwo ubrane w garnitur i ładne słówka. Tyle.

  4. Czytając to, mam wrażenie, że wiele osób było tylko pionkami w większej grze. Zarządy się zmieniają, narracja się zmienia, a konsekwencje zostają po stronie klientów i pracowników. To niestety klasyczny schemat.

  5. To nie jest żaden biznes, tylko zwykłe robienie ludzi w ch**a. Zero skrupułów, zero odpowiedzialności. Obrzydliwe.

  6. Mam mieszane uczucia, z jednej strony to „tylko” narracja, z drugiej bardzo dobrze oddaje klimat firm, które rosną zbyt szybko i zbyt agresywnie. Zwykle kończy się to źle dla wszystkich poza wąską grupą decydentów.

  7. Ten rozdział brzmi jak ostrzeżenie, za każdą wielką kampanią marketingową może kryć się coś, czego nikt nie chce pokazać. Szkoda, że regulatorzy tak późno reagują, a czasem wcale.

  8. Ja p***dolę, znowu to samo. Jedni się nachapali, reszta została z ręką w nocniku. A potem wszyscy udają zdziwionych.

  9. Niepokoi mnie skala tego, co jest tu sugerowane. Jeżeli faktycznie mówimy o sieci powiązań i długiej historii wątpliwych działań, to problem nie dotyczy jednej firmy, tylko całego modelu funkcjonowania branży.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *