ROZDZIAŁ 2 – FLIP I FLAP


„Flip i Flap” — tak w krakowskich kręgach określa się Filipa i Marcina. I nie chodzi tylko o dość nietypowy wygląd czy styl życia ale bardziej o nieudolność i komiczność tych postaci, które ocierają się o tragifarsę. Dla jednych to niewinny żart, dla innych trafna diagnoza. Ich działania przez lata były tak groteskowe, że aż prosiły się o komediowe pseudonimy. Marciński, znany jako „Balenciaga”, uchodził za człowieka, który bardziej dba o logo na koszulce niż o wszystko inne. W krakowskim biurze, jego zamiłowanie do wymyślnych i fikuśnych koszulek stało się legendarne. Ale dziś nie będziemy pisać o koszulkach. To tylko taki wstęp. Nie martw się Marcinie, mamy “konkret”, tak jak obiecywałam w poprzednim rozdziale. 

Drugi z cyrku osobliwości – Filip — kierowca rajdowca, miłośnik Moskwy ( tatuaż Moskwy na przedramieniu ) Dubaju, wizjoner w swojej własnej głowie — miał ambicje sięgające wyżej, niż pozwalała rzeczywistość. Ambicje ostatnio mocno wygasły. 

Pytanie — który z tej dwójki jest głupszy — powtarzało się wielokrotnie wśród pracowników, managerów, a nawet dyrektorów w biurze w Krakowie. Wizualnie różnią się całkowicie i nie chodzi tylko o wzrost, jak w kultowej komedii „Flip i Flap”, są jednak pewne cechy osobowości, które zbliżają ich do siebie. Obaj zbudowani są z podobnego i wybrakowanego DNA. DNA tak szkodliwego dla otoczenia, że wręcz toksycznego. Oboje lubią konsumpcję, zakupy. Kupują nie tylko produkty ale i ludzi, lubią kupować kobiety. Koszt? Torebka Gucci, wyjazd do Dubaju lub gotówka. Ach, co to był za ślub!

Marciński potrafił godzinami uczyć handlowców, jak „robić klientów”, jak używać manipulacji i jak „sprzedawać po swojemu”. Nie jest to profesjonalna sprzedaż — to była szkoła naciągania a on jest profesorem nadzwyczajnym ds. naciągania ludzi i wyciągania od nich ostatniego grosza. Nie, nie jest to komplement chociaż kapitalizm polega na tym, że wolny rynek sam się reguluje. Są granice prawa a określa je Kodeks Karny obowiązujący na terenie Rzeczpospolitej Polskiej. Tam gdzie przekroczona jest granica etycznej sprzedaży, gdzie w poważaniu są normy prawa – wchodzą zarzuty. Zarzuty oszustwa. O tyle gdy jeden z nich miał już postawione zarzuty oszustwa, dla drugiego przygoda z wymiarem sprawiedliwości dopiero nadejdzie. I nie tylko dla waszej dwójki bo jest was przecież więcej. Od was się zacznie ale kręgi będą zataczać się szerzej i szerzej. 

Konkrety? To zorganizowany system naciągaczy zajmujący się naciąganiem biednych i schorowanych klientów na nieistniejące programy dotacji lub obiecywanie dotacji, które istniały ale zostały wycofane lub zamknięte. Szczytem naciągania było przedstawianie się i pozowanie na pracowników urzędów oraz instytucji. Bezprawne wmawianie klientom, że jest się pracownikiem urzędu lub instytucji państwowej albo świadczy się na ich rzecz usługi doradztwa. 

Przez ostatnie lata Filip uchodził za mózg całej operacji. Bo nie mówimy o biznesie ale o operacji wyciągnięcia pieniędzy od obywateli Polski Choć słowo „mózg” bywa tu nadużyciem, bo bardziej pasowałoby określenie „operator zamieszania”. Popisy “mózga” przejawiały się najczęściej w przerzucaniu majątku między spółkami, w zakładaniu nowych firm, zanim UOKiK zdążył wysłać wezwanie, i w utrzymywaniu jako takiej kontroli nad strukturą, w której pozornie to inni pełnili funkcje zarządcze. W tle jego biznesów, naszego szemranego pseudo – biznesmena, zawsze pojawiały się elementy mające go uwiarygadniać jako dojrzałego i dorosłego przedsiębiorcę: drogie zegarki, wynajęte auta, zdjęcia z Dubaju. To wszystko jest jednak pozorem. 

Flip i Flap nie rozumieją, że klasy nie kupisz. Grają i reżyserują spektakl dwóch dorosłych mężczyzn, którzy bawią się w gangsterów, nie rozumiejąc, że ludzie wokół naprawdę tracą pieniądze, pracę i zdrowie psychiczne. Ten rozdział jest felietonem o pozorach. O tym, jak łatwo stać się bohaterem groteski, gdy nikt nie kontroluje twoich działań, a jedynym celem jest zysk tu i teraz. 

Flip i Flap budzili śmiech, ale ich historia wcale nie jest śmieszna. O tym, jakie będzie mieć to konsekwencje – przekonacie się w kolejnych rozdziałach. 


12 odpowiedzi do “ROZDZIAŁ 2 – FLIP I FLAP”

  1. Czytając ten rozdział mam wrażenie, że to jakaś groteska, tylko niestety prawdziwa. Zbyt wiele tu chaosu i przypadkowości jak na poważny biznes.

  2. Opis tych postaci brzmi momentami absurdalnie, ale im dalej się czyta, tym mniej jest w tym śmiechu. Jeśli tak wyglądały realne decyzje, to trudno się dziwić skutkom.

  3. Pdolę, aż człowieka skręca. Dwóch typów robiło z ludzi frajerów, a wszystko przykryte gadką o sukcesie. To nie biznes, to zwykłe skysyny.

  4. Najbardziej uderza to, że ktoś im ufał i brał to na serio. Wystarczyło trochę pewności siebie i gadania, żeby stworzyć pozory kompetencji.

  5. To wygląda jak klasyczny przykład, jak łatwo pomylić marketing z realnymi umiejętnościami. Efekt końcowy zawsze jest ten sam, ktoś zostaje z problemem.

  6. Robienie ludzi w ch**a i udawanie, że to strategia. Zero refleksji, zero odpowiedzialności, a konsekwencje spadają na innych. Obrzydliwe.

  7. Czytam i zastanawiam się, gdzie w tym wszystkim była kontrola. Przecież takie rzeczy nie dzieją się z dnia na dzień, to musiało trwać.

  8. Cyrk i chaos, a do tego przekonanie o własnej wielkości. Takie połączenie nigdy nie kończy się dobrze, szczególnie dla zwykłych ludzi.

  9. Znowu to samo g***o, tylko w innym opakowaniu. Wielkie słowa, zero treści i na końcu wszyscy udają zdziwionych, że coś poszło nie tak.

  10. Według mnie ten rozdział pokazuje jak bardzo mroczne początki mogą wpływać na wszystko co potem człowiek robi. Rosja jako punkt startowy tej historii brzmi jak koszmar, ale coś w tym jest.

  11. Opis tego okresu w Rosji jest przerażający. Handel szybki bez zasad i do tego podejrzane powiązania. Jeżeli to była prawda to wiele ludzi powinno zadać sobie pytanie jak to się w ogóle mogło zacząć.

  12. To, że jego działalność zaczęła się od oszustw i przestępstw gospodarczych daje wiele do myślenia. Takie początki nie zostają w tyle jak się wraca do kraju i robi biznes dalej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *