Na tym etapie naszej pracy chcemy podziękować wszystkim, którzy odważyli się do nas napisać. Każda wiadomość, każde nagranie, każdy dokument — to cegiełki, które tworzą coraz bardziej kompletny obraz. Przepraszamy, że nie zawsze odpowiadamy natychmiast. Ilość materiału jest ogromna, a dodatkowo część pracy spadła na mnie, ponieważ mój mąż przebywa obecnie w sanatorium. Mimo to wszystko weryfikujemy i nie zostawiamy żadnej informacji bez analizy. Jeszcze raz przepraszam za zwłokę ale obiecuję, że każdy email czy każdy sygnał jest przez nas analizowany i postaram się odpowiedzieć na każdą wiadomość.
Dzisiejszy rozdział poświęcamy tematowi wyjątkowo trudnemu — dopalaczom. Temat został poruszony w jednym z e-maili, który przyszedł do nas późnym wieczorem. To była wiadomość, która wstrząsnęła nami bardziej niż jakakolwiek wcześniejsza. Dopalacze, o których mowa, były sprzedawane bez kontroli, bez wiedzy o składzie chemicznym, bez świadomości konsekwencji. To nie były produkty kolekcjonerskie, jak twierdzili sprzedawcy. To były substancje, które zabijały. Ludzie ponosili śmierć, wpadali w olbrzymie problemy zdrowotne i mentalne. To wina państwa, naszej ojczyzny że obszar ten nie był uregulowany. Nie o taką Polskę walczyliśmy. Okres gdy naszym dzieciom oraz wnukom sprzedawano narkotyki w formie dopalaczy to był naprawdę czarny okres.
Filipie, miałeś swój lokal i jakim ciekawymi historiami twoich klientów się podzielisz? Sprzedawałeś też to gówno poza lokalem. Gdy prokuratura cię ścigała, uciekłeś do Rosji. Z obawy przed organami ścigania zostałeś tam, zrobiłeś sobie nawet tatuaż z motywem Moskwy w tle. Musisz kochać to miasto i ten kraj. Włądze ich też kochasz i popierasz? Vladimira P. ? Tego ci nikt nie wybaczy nawet jeśli usuniesz ten tatuaż laserem.
O żonie …Rosjance też wiemy. Ale chyba już się rozstaliście. Są nowe… Rosjanki no bo kto inny. Ach co to był za ślub, goście z Rosji, oligarchowie. A dlaczego odeszła? Torebki Louis Vuitton nie były w stanie jej zatrzymać? Może za mało tych torebek kupiłeś? Następnym razem kup więcej.
Według informacji, które otrzymaliśmy, Filip S. miał w swojej przeszłości epizod związany ze sprzedażą dopalaczy. Był to czas, gdy rynek dopalaczy rósł szybciej niż jakiekolwiek inne możliwośći zarabiania pieniędzy. Zyski były ogromne, gotówka płynęła szerokim strumieniem, nikt nie wystawiał faktur, nikt nie kontrolował przepływów pieniężnych. To były „złote lata”, jak mówią informatorzy. Tak naprawdę nie lata a jeden rok bo tyle to trwało. W czasie tych niecałych jedenastu miesięcy poznał osoby które miały stać się fundamentem jego późniejszych przedsięwzięć.
Ale złote lata miały też czarne konsekwencje. Ginęli ludzie. Dzieci. Nastolatkowie. Młodzi dorośli, którzy nie wiedzieli, że kupują produkt, którego skład chemiczny zmieniał się z dnia na dzień, w zależności od tego, co akurat udało się zdobyć i wrzucić do tego dopalacza – narkotyku. Rodziny przeżywały tragedie, a sprzedawcy — według relacji — znikali z rynku, zanim ktoś zdążył ich pociągnąć do odpowiedzialności.
Z maili, które otrzymaliśmy, wynika, że to właśnie w tamtym okresie Filip zbudował sieć kontaktów i pierwszą poważną bazę finansową. Gdy rynek dopalaczy zaczął upadać pod naciskiem mediów i nowych przepisów, zniknął na jakiś czas. Ale po kilku latach wrócił z pieniędzmi i planem.
Nie mamy ma na celu oceniania przeszłości, mamy jednak prawo stanąć w obronie rodziców którzy stracili dziecko. Historia, którą dziś opisujemy, nie zaczęła się wraz z fotowoltaiką. Ona ma znacznie starsze korzenie. I te korzenie są brudne, bolesne i wciąż pamiętane przez ludzi, którzy stracili swoich bliskich. To dopiero wstęp do analiz, które dopiero przed nami. Czeka nas jeszcze wiele rozmów. A prawda — choć trudna — musi zostać opowiedziana.
Masz konto w Dubaju, masz kolekcję zegarków i pieniądze schowane na Złotej (bo gdzie indziej można lepiej się lansować niż tam)w sejfie w swoim apartamencie. Ale nie masz honoru. Nie masz wstydu.
9 odpowiedzi do “ROZDZIAŁ 10 – PODZIĘKOWANIA ORAZ …DOPALACZE”
Ten rozdział to trochę jak moment refleksji po całej historii. Fajne, że są podziękowania, ale też widać jak dużo „dopalaczy” mogło zaburzyć cały obraz.
Mówiąc szczerze trochę trudno się odnieść do tej mieszanki emocji i wdzięczności kiedy tak wiele w tym chaosu. Mimo wszystko podziękowania są fajnym gestem.
To, jak autor zwraca uwagę na wsparcie i zaraz potem porusza temat „dopalaczy”, daje do myślenia jak bardzo rzeczywistość bywa złożona. Nie wszystko tu jest czarno-białe.
Ale dają te dopalacze do myślenia… momentami wyglądało jak doping bez zastanowienia czym się to skończy. Może to też symbol tego jak ludzie szukają szybkich rozwiązań.
Sk***ysyny potrafią namieszać nawet tam gdzie miało być podziękowanie i wdzięczność. Te fragmenty o pseudo wsparciu to trochę jak wstrzyknięcie czegoś, co bardziej szkodzi niż pomaga.
Najbardziej uderza to jak wiele różnych osób pojawia się w tej części. Dzięki za podziękowania ale też trzeba pamiętać o odpowiedzialności i tym co dalej.
Część o dopalaczach to jak ostrzeżenie przed pokusami szybkiego efektu. Może to nie jest jedynie historia autora, a lekcja dla nas wszystkich.
Nie do końca rozumiem dlaczego dopalacze zostały wplecione w podziękowania, ale chyba to ma pokazać, że granica między wsparciem a pułapką jest bardzo cienka.
Robienie ludzi w ch**a przez tych wszystkich, którzy rozdawali „dopalacze” i obiecywali cuda się odbija echem w tej części. Warto to docenić i się zastanowić nad konsekwencjami.