Ten rozdział to list otwarty do wszystkich, którzy przez lata milczeli. Do tych, którzy wysyłali nam wiadomości wczoraj – późnym wieczorem, ze strachu prosząc o anonimowość. Do tych, którzy bali się utraty pracy, pieniędzy, stabilności. Do tych, którzy byli poniżani, lekceważeni, wyśmiewani — tylko dlatego, że ktoś wyżej w hierarchii poczuł, iż ma prawo ich traktować jak własność. Czasy niewolnictwa dawno się już skończyły.
“Wpierdolę ci zaraz jak nie dowieziesz wyniku!!!!” …. Pamiętasz te wszystkie sytuacje siwy – bajerancie gdy poniżałeś pracowników? Czy może za dużo ich było by to wszystko spamiętać? Chodziłeś po biurze i obnosiłeś się przyjaźnią z Szafem Filipem. To był twój protektor. Nikt nie miał odwagi zareagować. Nikt. Każdy miał czuć strach i respekt przed Tobą. Pamiętasz ludzi odchodzących z pracy, nie tylko z handlówki bo twojego słowotoku nie mogli nawet słuchać pracownicy biurowi. “Kurwy”, “ty kurwo jebana” leciały codziennie. Na prawo i lewo. Każdego paraliżował strach, szczególnie kobiety. A gdy ktoś chciał iść z tym wyżej, Ty byłeś pierwszy u Filipka. On zawsze brał twoją stronę bo jedynie twoja wersja była prawdziwa. Było wiadomo, że nikt nie może się już odezwać bo jesteś przyjacielem/wspolnikiem Szefa. Lubiłeś dominować. A przemoc fizyczna? Ile razy uderzyłeś pracownika lub pracowników? 2, 3 czy więcej nas było?Chwalenie się tym przed innymi jest kresem Twojej glupoty.
Z relacji, które zebraliśmy, wynika jedno: Marcin W. stosował wobec swoich podwładnych zachowania noszące znamiona mobbingu. Nie robili tego pojedynczego dnia — to był system. Schemat. Strategia. Najpierw obserwował, kto jest najsłabszy. Kto się zawahał. Kto boi się powiedzieć „nie”. Potem testował granice: drobna uszczypliwość, komentarz o wyglądzie, ironiczna uwaga na forum zespołu. Gdy nikt nie reagował, stawał się coraz bardziej chamski i wulgarny. Najgorsze jest to, że czasem nie poprzestawał na słowach.
Ofiary mówiły o uczuciu zamknięcia: „Nie mogłam nawet zgłosić, że źle się czuję, bo wiedziałam, że zostanę wyśmiana”. „Bałam się prosić o rozmowę”. „Kiedy powiedziałem, że nie będę pracował po godzinach, usłyszałem, że może nie jestem materiałem na tę firmę i że mam spierdalać”. W wielu przypadkach osoby, które odważyły się zgłosić problem, były natychmiast usuwane pod pretekstem „słabej sprzedaży”. To zawsze była dobra wymówka by pozbyć się niewygodnego pracownika.
Najbardziej bulwersujące jest to, że — jak wskazują informatorzy — Filip S. zamiast reagować, tuszował sprawę, chroniąc kolegę i odwracając wzrok. Zamiast wsparcia ofiary otrzymywały ciszę, a czasem pogróżki. Według jednego z byłych pracowników słowa Marcina W. pod adresem homoseksualnych osób przekraczały dopuszczalne normy, były poniżające i pełne nienawiści.
Dlatego piszemy ten rozdział, by dać głos tym, którzy przez lata byli uciszani. Jeśli masz dokumenty, wiadomości, nagrania — zachowaj je. Prawo stoi po Twojej stronie, nawet jeśli przez lata wydawało się, że stoi po ich. Nie ma wstydu w byciu ofiarą. Wstyd jest po stronie oprawcy — i tych, którzy pozwolili mu działać. Ten apel kieruję do wszystkich obecnych i byłych pracowników FG Energy, Panda Energy, EDP oraz BO Energy oraz innych firm które były kontynuacją biznesów Filipa i Marcina. Nie tylko do handlowców, także do pracowników biurowych.
Wróćmy jeszcze do zwalniania handlowców. By zwiększyć wyniki sprzedaży Marcin W. nauczał, właściwie nakazywał sprzedawcom by ci w rozmowach z klientami, powoływali się na pracę dla urzędów państwowych lub innych instytucji publicznych. Można było także klientom sugerować, że działa się w imieniu ww. instytucji. To zwiększało bardzo mocno poziom sprzedaży. Jeśli jakiś etyczny handlowiec odmawiał, był natychmiast zwalniany. Takich ludzi były dziesiątki. Zamiast pracy opartej na oszustwie i naciąganiu, oni wybierali honor i etykę. I takim ludziom – naszym kolegom i koleżankom, dedykujemy ten cykl publikacji. Nie każdy miał tyle odwagi co wy.Ci co zostali i sprzedają ,,na wałku ,,aby szybko się dorobić w schemacie ,,na urzędnika,, będzie długo i gorzko żałować .Uokik i aparat Państwa nie jest aż tak głupi .Pracownicy call center też biorą w tym udział -wierzą Panu Erykowi i uczestniczą w procederze przestępczym .
Dochodzimy do sedna. Filip lubił otaczać się Rosjanami i wszelkiej maści rosyjskojęzycznymi pracownikami. Oni wchodzili w każdy przekręt, bez emocji i na chłodno. Robili każde zlecone im świństwo podczas gdy polscy pracownicy mieli sumienie i chociażby odrobinę etyki. Albo po prostu bali się konsekwencji za uporczywe łamanie prawa. Pracownicy z ,,wschodu,, na ślepo wykonywali każde polecenie. No ale niestety każdy łup trzeba dzielić i część tortu trzeba oddać Rosjanom.
I na koniec powiem ci, byś nie mówił, że masz problemy z ciśnieniem. Nie tłumacz swojej agresji tym, że cierpisz na nadciśnienie. Ten biały ślad pod noskiem sugeruje inne problemy. Latasz nakręcony do toalety, nie wychodzisz lecz wybiegasz wrzeszcząc, klnąc i krzycząc na całe biuro. Trochę więcej opanowania Marcinie.
10 odpowiedzi do “ROZDZIAŁ 5 – ZWYKŁA GNIDA CZY NIEZŁY MOBBER?”
Ten opis relacji i stylu zarządzania brzmi jak koszmar w pracy. Jak można traktować ludzi w ten sposób i potem udawać, że wszystko jest w porządku.
Bardzo mocny fragment o mobbingu i psychologicznym nadużyciu. Jeżeli ktoś tak prowadził zespół to nie ma co się dziwić, że ludzie się od niego odwracali.
Sposób w jaki autor opisuje tę osobę jako „zwykłą g*nidę” albo „mobbera” daje do myślenia. To już nie jest zwykła krytyka a coś co wygląda na systematyczne zachowania.
To było jak czytanie o kimś kto odciągał energię wszystkich wokół siebie. Nie ma takiej „charyzmy” która uzasadniałaby takie traktowanie innych.
Robienie ludzi w ch**a, brak empatii i ciągłe poniżanie. To nie jest lider tylko ktoś kto uwielbia dominować i łamać innych. Obrzydliwe.
Widać w tym fragmencie jak bardzo toksyczne środowisko można zbudować wokół siebie kiedy nie ma żadnej samoświadomości. Straszne jak to działało.
Czytając to zastanawiam się jak wiele osób wyszło stamtąd z podkręconym stresem i bez wiary w siebie. Ktoś kto tak traktuje innych powinien się bardzo poważnie zastanowić nad sobą.
Sk***ysyny potrafią zarażać atmosferę i sprawić, że wszyscy czują się gorzej. Nie wiem jak można było to aż tak lekceważyć i udawać, że to normalne.
To wszystko brzmi jak opowieść o traumie i złych wzorcach. Kiedy ktoś traktuje pracowników jak pionki to efekt może być bardzo bolesny.
Jak się okazuje nie wystarczy być dobrym mówcą, trzeba mieć też choć odrobinę szacunku do ludzi. Inaczej zostaje tylko g***o i cierpienie po jego stronie.