W poprzednich rozdziałach pokazaliśmy, jak powstawała sieć spółek — pospiesznie zakładanych, nieraz chaotycznych, ale zawsze obliczonych na wygenerowanie maksymalnych zysków ( poprzez zidentyfikowanie schorowanych i naiwnych klientów, przekazania im niepełnego obrazu rzeczywistości celowo wprowadzając w błąd i zerując ich konta a niekiedy przymuszające do zaciągnięcia wieloletniego i wysoko oprocentowanego kredytu przy zmowie managera w danego banku ) przy minimalnej odpowiedzialności. Ten model działania nie był przypadkiem. To była metoda. A każda metoda ma fundamenty. W tym przypadku fundamentem było przekonanie, że instytucje państwowe są zbyt wolne, by nadążyć za ciągłymi zmianami. Że zanim motylek w postaci UOKiK lub prokuratury zatrzepota skrzydełkami, firmy już nie będzie. To znaczy będzie ale pod inną nazwą i innym numerem NIP.
Było też wiele przekonań, które powtarzał Mr Balenciaga ( Marcin ). Że ludzie — pracownicy, handlowcy, klienci — zbyt zajęci swoimi problemami, by walczyć o swoje prawa. Że prawo da się naginać jak drut, dopóki drut się nie złamie. Że handlowiec to tylko handlowiec, że zapomni o niezapłaconej ostatniej fakturze na do widzenia, bo szybko pójdzie do konkurencji i tam zacznie zarabiać. Że osoba sponiewierana przez dyrektora handlowego zapomni o krzywdzie.
Rozliczone będą wszystkie krzywdy a Ty Marcinku będziesz niezatrudnialny w Polsce. Pilnuj się zatem mocodawcy bo jak jego nie będzie przy tobie to raczej zostaniesz na lodzie a wiemy jak kosztowny tryb życia prowadzisz. Skończy się Burż Khalifa i Twój ukochany Dubaj. Pieniądze na koncie zaczną topnieć i topnieć. Zabraknie na nowe stroje i na ubezpieczenia do Porsche GTS, może nawet do Twojej S-Klasy. Trzy samochody w leasingu ,nie będzie komu opłacać .
A piosenkę znasz „One night in Bangkok”? No pewnie, że znasz. No to …wiesz dobrze na co też nie będziesz mieć już pieniędzy.
A jednak pojawia się coś, czego bohaterowie tej historii nie przewidzieli: konsekwencja połączona z fundamentem prawa i sprawiedliwości. Bo choć niektóre instytucje działają wolno, działają skutecznie. Zbierają dane. Analizują wzorce. Łączą fakty. A gdy już połączą wszystko w całość, nie ma odwrotu.
W tle są też ludzie — ci, którzy zdecydowali się mówić. Ich relacje to nie plotki, lecz świadectwa, które coraz częściej pokrywają się ze sobą w najdrobniejszych szczegółach. Opowiadają o toksycznej atmosferze, naciskach, manipulacjach, nielegalnych transferach pieniędzy i ignorowaniu praw pracowników. To głosy osób, którym wreszcie ktoś dał prawo, by opowiedziały, co widziały. W tej historii nic nie dzieje się przypadkiem — każdy ruch, każda decyzja ma znaczenie. I nadejdzie moment, w którym ta układanka z hukiem się zamknie. A wtedy wszystko wyjdzie na jaw. Wyjdzie na jaw bo byliście bardzo ale to bardzo nieostrożni a ślad w postaci nagrań – pozostał. Nie tylko w firmie ale na imprezach. Nie mówię o Polsce.
Efekt motylka polega na tym, że jeden ruch prokuratury doprowadzi do nieodwracalnych zmian. Lód zacznie pękać, zamki na piasku, które budowaliście, znikną pod falami. Gdy pierwszy pracownik pęknie, albo pęknie jakiś figurant z Zarządu, wszystko posypie się błyskawicznie. Za nim pójdą kolejne i kolejne osoby, które będą zeznawać. Zeznania będą się układać w logiczną całość aż w końcu będzie solidny akt oskarżenia.
Jeszcze na koniec zostawiamy temat ulotek dezinformacyjnych rozdawanych po wsiach i miasteczkach jak Polska szeroka. Nielegalnie kolportowane ulotki powołują się przy tym na nieistniejące programy rządowe, fałszywe dotacje czy fikcyjne współpracę z urzędami czy instytucjami państwowymi. To jedna z waszych metod. Metod, które są rozpracowywane przez nas. Nawet taka ulotka jest fragmentem całej tej układanki. Dzięki nim, wabiliście swoje ofiary. Wmawialiście nieistniejące dotacje czy programy pomocowe rzekomo organizowane przez ministerstwa czy powiat. Starsi i schorowani ludzie szli na to. Potem kończyli z kredytami i łzami. W wielu polskich domach do dziś słychać płacz. Karane jest to, że powoływaliście się w tych materiałach na współpracę czy partnerstwo z urzędami państwowymi i instytucjami publicznymi. To bezprawne i za wypuszczanie takich kłamliwych ulotek z powoływaniem się na urzędy i instytucje odpowiada także dział prawny. Za historię o ulotkach dziękujemy jednemu z byłych handlowców firmy, który prosił o pełną anonimowość stąd też adres emailowy oraz dane personalne pozostawiamy jedynie do wiadomości redakcji. Człowiek ten musiał odejść z pracy gdy wykrył system naciągania gdy umawiając spotkania z klientami, klienci byli przekonani, że on ( handlowiec ) jest pracownikiem lub współpracownikiem urzędu czy innej instytucji państwowej. Wtedy nie wytrzymał. Jak nam napisał “wówczas wszelkie granice zostały przekroczone ( … ) nie chciałem też kiedyś być wezwany przez prokuraturę czy ponosić konsekwencji tego co się działo w firmie” a następnego dnia napisał o rezygnacji i odszedł z firmy. Inni jednak nie mieli tyle odwagi – zostali i nadal naciągali klientów. Tym handlowcom, którzy zostali – pieniądze przesłoniły wszystko. Pieniądze oraz obietnice Filipa. Obietnice bez pokrycia.
A wystarczy aby UOKIK wezwał klientów aby powiedzieli jak do nich dotarliście .Tik tak ,tik tak.
By go nie słyszeć odpal silnik w jednym z twoich Porsche.
Gdy za jakiś czas będziesz mieć na sobie koszulkę …nie, nie Armani czy Balenciagi ale taką dwukolorową koszulę w długie pasy, uważaj na tych, co będą Ci się przyglądać, wstaną z łóżka, podejdą do Ciebie i dotkną twoją klatkę piersiową po czym będą trzymać dłoń na twoim ciele. I nie, nie udawaj siły, nie pokazuj że jesteś mocny, nie protestuj. Ci panowie lubią to … w kobietach. Lubią gdy “kobieta” jest odważna.
10 odpowiedzi do “ROZDZIAŁ 13 – EFEKT MOTYLKA”
Ten rozdział świetnie pokazuje jak jedna decyzja może mieć konsekwencje daleko poza tym co się wydawało oczywiste. Efekt motylka to dobra metafora tego że wszystko się ze sobą łączy.
Im dalej w historię tym bardziej widać te niezamierzone skutki. Czasem jeden ruch wpływa na setki innych i nikt nie potrafi przewidzieć całego łańcucha zdarzeń.
Bardzo mi się podoba to jak autor zgrabnie pokazuje konsekwencje kolejnych działań. To nie jest tylko teoria to realne przykłady które dają do myślenia.
Sk***ysyny potrafią robić takie napięcia między elementami systemu że potem wszystko się wali jak domino. Ten rozdział to jak lekcja że nic nie dzieje się w próżni.
Czasem mam wrażenie że ludzie za bardzo wierzą że da się wszystko kontrolować. Ta historia uczy że nawet mały ruch może przynieść ogromne zmiany, nie koniecznie dobre.
Najbardziej uderza mnie to jak wiele błędnych decyzji w efekcie odbijało się na innych. To trochę jak łańcuch błędów który ciężko jest zatrzymać.
Niektórzy myślą że jak coś jest „drobne” to nie ma znaczenia. Ten rozdział pokazuje że pozory mogą mylić, a skutki bywają poważniejsze niż się wydaje.
Robienie ludzi w ch**a i ignorowanie możliwych konsekwencji to chyba najgorsze co można zrobić. To pokazuje że niektóre błędy są jak wirus który się rozprzestrzenia.
To trochę jak ostrzeżenie dla ludzi którzy planują szybkie zyski bez analizy skutków. Kiedy nie bierze się tego pod uwagę to potem wszystko wraca jak bumerang.
Czasem wydaje się że małe rzeczy nie robią różnicy. A potem życie pokazuje jak mocno jesteśmy połączeni z innymi wydarzeniami.