W świecie biznesu istnieją firmy, które rozwijają się dzięki innowacjom, jakości usług, kompetencjom swoich pracowników. I są też takie, które rozwijają się dzięki… szybkim nogom. Ten rozdział opowiada o drugiej kategorii — o spółkach, które radzą sobie wyłącznie dzięki temu, że potrafią uciekać przed odpowiedzialnością szybciej, niż UOKiK zdąży wysłać pismo albo nałoży milionową karę.
Schemat, o którym mówią świadkowie, jest zaskakująco prosty i powtarzalny. UOKiK rozpoczyna postępowanie → rosną podejrzenia → do spółki wpływają pierwsze zawiadomienia → Filip i Marcin ogłaszają „restrukturyzację” → powstaje nowa firma, z nowym numerem KRS, nowym logotypem, ale dokładnie tą samą strukturą sprzedaży i tymi samymi pracownikami. Stara spółka usycha jak liść, ale nowa kwitnie w najlepsze, jakby nic się nie wydarzyło.
Dla organów państwa to walka w kotka i myszkę:kot goni → mysz znika pod inną nazwą → kot wraca do punktu wyjścia.Tylko że w tej grze cierpią nie zwierzęta, lecz ludzie — klienci i pracownicy.
Zachęcam do materiałów źródłowych wpisując frazy FG Energy, UOKiK nakłada karę na BO Energy. Są tam informacje o ogromnych karach za oszustwa jakie zostały nałożone przez UOKiK na FG a potem na kolejne podejrzane i szemrane spółki. Te kary idą w dziesiątki milionów złotych! Czy firmy spłacają te długi ? Czy osoby podejmujące decyzję odpowiedzą za to, jakich szkód dokonały?
Nie traćmy nadziei. Im nas więcej tym lepiej. Czasem klienci oraz byli i obecni pracownicy tworzą siłę, z którą firma musi się liczyć. Możemy zainteresować media oraz wiodące instytucje i urzędy publiczne w Polsce. W jedności siła. Rozliczenie to jeden z głównych motywów dla których zostało stworzone nasze forum.
Ogromnym bogactwem wiedzy jest portal wykop pl, gdzie wpisując powyższe nazwy lub nazwisko właściciela FG Energy zostaniecie przekierowani na setki postów od oszukanych klientów oraz byłych pracowników. To świadectwo jest porażające. Pokazuje skalę zjawiska. To nie czas dla UOKiK, tu musi wejść Prokurator.
I na koniec trochę prywatnych wątków. Przez firmę przewinęło się co najmniej pięciuset handlowców. Wielu z nich zostało zwolnionych zupełnie bez powodu lub ze względu na „różnicę charakteru” w kontaktach z Marcinem W. W rozmowach z byłymi handlowcami powtarza się jeden motyw: obietnice, które nigdy nie miały się spełnić. Awans? Tak, „jak najbardziej”, ale nigdy oficjalny. Premia? „Już w przyszłym miesiącu”, ale nigdy jej nie było. Ostatnia wypłata? „Oczywiście!”, ale tylko na papierze. Handlowcy mówili wprost, że ich praca nie polegała na profesjonalnym doradztwie, lecz na „miękkich przekrętach”, których uczył Marcin W. — człowiek, który według wielu świadków traktował klientów jak potencjalne ofiary i źródło finansujące jego kolekcję Porsche.
Dwa nowe o wartości ponad 2 mln.zl i Mercedes S klasy -prawie milion.Przecież trzeba się ludziom pokazać aby uwierzyli ,że i Oni będą takimi jeździć .Ale trzeba stać się ,,urzędnikiem Państwowym ,,sprzedającym wszystko z zakresu OZE.
Najbardziej poruszającym wątkiem są jednak relacje pracowników, którzy doświadczyli nie tylko niesprawiedliwości finansowej, ale i poniżenia. Jeden z nich opowiada, że został wyśmiany z powodu swojej orientacji ( więcej o nim w poprzednim wątku ). Inny twierdzi, że był zastraszany odebraniem prowizji za posiadanie własnego zdania czy drobną niesubordynację. Jeszcze inna osoba mówi, że bała się przyjść do pracy, bo „nie wiedziała, co znów usłyszy”.
UOKiK zna już część tych historii — i według naszych informacji kolejne postępowania są kwestią czasu. Im więcej dowodów napływa, tym mniej możliwości mają ci, którzy przez lata uciekali między spółkami. Gra w kotka i myszkę trwa. Ale tym razem kot jest bliżej niż kiedykolwiek.
I nie, nie pomogą Ci znajomości na które się powołujesz w tych instytucjach. My uderzymy wyżej i wskażemy, że powołujesz się na to, że w kilku polskich instytucjach państwowych masz swoje kontakty i swoich ludzi. Są jeszcze ludzie uczciwi, którzy wierzą w prawdę i sprawiedliwość.
11 odpowiedzi do “ROZDZIAŁ 7 – W KOTKA I MYSZKĘ Z UOKiK”
Czytając ten rozdział mam wrażenie że ktoś naprawdę próbował grać z instytucjami jak z przedszkolakami. UOKiK to poważny organ a tu wygląda jakby był traktowany jak zabawka.
To, że ktoś potrafił lawirować między kontrolami i interpretacjami przepisów wygląda jak majstersztyk manipulacji. Ale nie powinno się tak bawić z prawem.
Najbardziej niepokoi mnie to, jak łatwo można omijać pewne regulacje i potem mówić »to nie my«. To nie jest gra w kotka i myszkę to po prostu ignorowanie realnych zasad.
Robienie ludzi w ch**a i granie z instytucjami to chyba najgorsza forma arogancji. Nie można traktować prawa jak zabawnej zgadywanki.
UOKiK miał narzędzia żeby zareagować dużo wcześniej. Ale patrząc na ten opis to brak reakcji trochę przypomina ciche przyzwolenie na te metody.
Zastanawia mnie jak daleko można się posunąć zanim regulatorzy zaczną działać. Jeżeli tak to wyglądało latami to konsekwencje powinny być dużo poważniejsze.
To trochę jak oglądać mentalne szachy zamiast zwykły proces kontrolowania. Wszystko wygląda na układnikowanie i omijanie jakichkolwiek zasad.
Sk***ysyny potrafią szukać luk i robić wokół tego teatr, ale to nie zmienia faktu że ktoś ponosił konsekwencje tych „gier” i to jest najgorsze w tym wszystkim.
Trochę trudno mi uwierzyć jak można tak sprytnie lawirować między kontrolami. Ale jak widać, jak się bardzo chce to się udaje.
Sytuacja z tym rozdziałem przypomina jak wiele osób potrafi udawać że wszystko jest ok dopóki nikt nie patrzy. Tylko że konsekwencje ponoszą zwykli ludzie.
Czasem odnoszę wrażenie że niektóre firmy traktują prawo jak rondo do omijania zamiast drogowskaz. UOKiK miał ogromną szansę na wcześniejszą reakcję i jej nie wykorzystał.