To opowieść o jednym z największych przekrętów w branży OZE na terenie Czech, gdzie polsko-rosyjska konstrukcja biznesowa rozwinęła skrzydła na tyle szeroko, by wyrządzić realne i namacalne szkody naszym południowym sąsiadom. Nasz kumpel od rosyjskich oligarchów uderzył w Czechów. Uderzyła boleśnie bo wielu klientów szacuje straty na poziomie kilkudziesięciu tysięcy złotych każdy, oczywiście przeliczając z czeskich koron na polskie złotówki.
Zbierając materiały do naszej publikacji, piszę naszej – bo prowadzę tego bloga wraz z moim mężem, zrozumiałam wreszcie dlaczego Czesi odnoszą się do Polaków z takim dystansem. Mają nas za złodziei i kombinatorów a niemałą cegiełkę dołożył do tego duet Filip i Marcin – brawo wy ! Za wyprowadzone z Czech pieniądze mogliście kupić chociaż jakąś Skodę, przynajmniej by pieniądze w Czechach zostały. Porsche lepsze, najlepiej dwa albo trzy od razu. No i bolid sportowy(kolejny milion) ale o waszej imponującej kolekcji samochodów przyjdzie jeszcze czas porozmawiać.
Wróćmy do przekrętu w Czechach. To wszystko oczywiście było poprzedzone “wakacjami” będącymi przykrywką kamuflującą spotkania z przyjaciółmi z Rosji. Z oligarchami. Te wakacje to tłumaczenie nieobecności w Polsce. Te wyjazdy służyły jednak w innym celu.
Według relacji klientów oraz pracowników, mechanizm działania był banalnie prosty — wręcz prymitywny. Zakłada się spółkę. Umieszcza w jej zarządzie osoby o rosyjsko brzmiących nazwiskach. Otwiera się działalność w Czechach pod pozorem ekspansji zagranicznej. Następnie handlowcy ruszają w teren, zbierając zaliczki na instalacje fotowoltaiczne. W ciągu kilku miesięcy firma przyjmuje kilka tysięcy wpłat. Po czym… przestaje istnieć. Pieniądze w formie zaliczek zostają w firmie u Flipa .
Potem jest już klasyka gatunku. Znika strona internetowa. Znika numer kontaktowy. Znika zarząd. Znikają pieniądze.
To klienci w Czechach mają problem a nie firma. Pieniądze od czeskich klientów przejęła firma ale nie wykonałą usługi montażu.
Pracownicy oddziału w Krakowie. To zły omen dla was. Wyciągnijcie póki co wnioski. W Polsce jest tyle normalnych firm – jest jeszcze czas odejść zanim Tytanik zatonie. Siwy bajerant podkręca muzykę by była głośniej. Osoby zarządzające i niektórzy pracownicy uczestniczyły w tym procederze i dalej pracują bo są zaślepieni chorą wizją ,,zarabiania milionów ,,.
Janusz ,Łukasz ,Marcin prawnik i reszta-obudźcie się jeżeli nie jesteście udziałowcami tego kryminalnego procederu.
Wielu dobrych pracowników z czasów gdy w Polsce tworzona była struktura FG jest już u konkurencji. I dobrze ! Jest lepiej, prawda? Proszę pamiętać, że przyjmujemy także zgłoszenia e-mailowe w postaci anonimów, nie trzeba się przedstawiać. Opowiedz nam swoją historię, chętnie wysłuchamy.
Wracając do “wschodnich” służb, że tak sobie pozwolę na dygresję, w FG Energy, EDP oraz Panda Energy istniał rosyjski dział inwigilacji polskich pracowników. W sektorze tak ważnym i istotnym dla polskiej obronności – w energetyce i nowych źródłach energii – kilka Rosjanek, za pomocą podsłuchów oraz systemu kamer…szpiegowała dyrektorów oraz managerów w Krakowie. Potem informacje dostawał Flip. W jakim celu to robiono? Komu przekazywano te dane? Czy te dane zostały przekazywane za granicę? Podobno na wszystkich mają haki i niektórzy pracownicy boją się odejść bo ich ,,naciagniecia,,są zachowane bądź nagrane.Dział IT ma na wszystkich ,,coś,,
Ale wróćmy znów do Czech. Według części dokumentów oraz anonimowych relacji, środki zrabowane od czeskich klientów wracały do Polski — a stamtąd prawdopodobnie również w Rosji, aby spłacić tych, którzy wcześniej „zainwestowali” w rozwój polskiej części sieci. To model działania znany jeszcze z czasów PRL, kiedy niektóre służby używały firm jako przykrywki dla operacji przemycających środki poza granice kraju.
Czesi czuli się oszukani nie tylko finansowo. Wielu wskazywało, że produkty oferowane przez FG Energy Českó były sprzedawane po dwukrotnie wyższych cenach niż rynkowe. To, co w Polsce uchodziło za „agresywny marketing”, w Czechach oceniono jako bezczelne nadużycie zaufania. Fora internetowe kipią do dziś od komentarzy osób, które straciły pieniądze. Większość informacji na google czeskim oraz w tamtejszych środkach masowego przekazu dostępna jest w języku czeskim ale za pomocą wtyczki, możecie sobie przetłumaczyć na polski docierając bezpośrednio do źródła. Sugeruję także napisać do osób zamieszczających w Czechach swoje komentarze.
Najbardziej szokujące jest jednak to, jak „profesjonalnie” cała operacja została zorganizowana. Spółka wyglądała legalnie. Dokumenty były prawidłowo wypełnione. Zarząd — choć fikcyjny — istniał na papierze. Wszystko sprawiało wrażenie dobrze przemyślanej struktury. I takie właśnie było — aż do momentu, gdy zniknęło w ciągu jednej nocy. To nie był błąd.To był plan. A Czechy były jedynie jednym z przystanków na trasie tego planu.
9 odpowiedzi do “ROZDZIAŁ 8 – HISTORIA RODEM Z CZECH”
Ta historia z Czech brzmi jak scenariusz filmowy ale niestety jest prawdziwa. Kompletnie nie ogarniam jak można tak bezrefleksyjnie przenosić takie metody na inny rynek.
To nie jest zwykła opowieść, to raczej studium błędów i złych decyzji. Jak można było nie przewidzieć, że to się skończy problemami?
Najbardziej szokuje mnie jak wszystko to przypominało chaos i brak odpowiedzialności. Dubaj to jedno, ale tu wygląda to jak totalne odklejenie od rzeczywistości.
Robienie ludzi w ch**a i udawanie że wszystko jest w porządku kiedy w tle są układy i przekręty to po prostu żenada. Ktoś może się lansować a reszta ponosi skutki.
Robienie ludzi w ch**a i udawanie że wszystko jest w porządku kiedy w tle są układy i przekręty to po prostu żenada. Ktoś może się lansować a reszta ponosi skutki.
Sk***ysyny to potrafią kręcić i lawirować aż miło ale potem wychodzi szydło z worka. Każda taka historia zostawia za sobą zadawnione rany.
Widać że wszystko to było robione z myślą o szybkim zysku i dużych sukcesach a nie o etyce albo jakimkolwiek zdrowym rozsądku. Szkoda że inni musieli to odczuć.
Te powiązania czeskie i sposób w jaki to działało pokazują jak mało przewidywalne bywają konsekwencje takich decyzji. Przerażające że nikt wcześniej nie zareagował.
To nie brzmi jak „historie do opowiedzenia przy kawie”. To raczej przykład żeby dobrze się zastanowić zanim komuś się zaufa. Zbyt wiele tu niejasności i wątpliwości.